Dom, w którym się czyta m.in. Marcina Jakimowicza

marcin jakimowicz

Wiem, że czytanie to bardzo wartościowe zajęcia zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Jestem matką trójki kilkulatków, staram się, aby zawsze przed snem miały możliwość wysłuchania bajki czytanej przeze mnie lub męża. Starsze zachęcam także do prób samodzielnego czytania.

Marcin Jakimowicz pochłoną mojego męża

marcin jakimowiczWiem też, że dziecko naśladuje rodziców, przykład musi iść z góry, dlatego sama staram się zawsze w wolnej chwili sięgnąć po książkę. Kiedy wędruję wraz z rodziną przez rodzinny Kraków zawsze staram się wejść do księgarni. Czasem jest to jakaś większa księgarnia sieciowa, czasem malutka- księgarnia katolicka lub niszowa, autorska. Dzieci często odwiedzają wraz z nami także krakowskie biblioteki. Staramy się, by na naszych domowych półkach gościły wartościowe pozycje literackie. Jesteśmy rodziną wierzącą, więc dbamy o to, aby nasze dzieci wraz z czytanymi książkami przejmowały odpowiednie, zgodne z naszymi przekonaniami wartości. Dzieci upodobały sobie w chwili obecnej Opowieści z Narnii, co bardzo mnie cieszy. Moją szafkę nocną zajmuje chwilowo ojciec Augustyn Pelanowski pod postacią swojej książki „Dom w Bogu”. Męża pochłonął zaś obecnie bez reszty pisarz Marcin Jakimowicz. Czytamy dużo i chętnie, uczymy dzieci dobrych nawyków czytelniczych. Nawet najmłodsza, zaledwie czteroletnia córeczka wie doskonale, że o książki należy dbać, traktować je z szacunkiem. Moje dzieci wychowywane są tak, by ich wyobraźnia i zdolność twórczego myślenia były wciąż rozwijane. Wiem, że to właśnie książki, a nie telewizja, czy komputer są w tym najbardziej pomocne.

Cieszę się, gdy moje dzieci same proszą o konkretne książki, czy czasopisma. Wiem wtedy, że wraz z mężem osiągnęliśmy zamierzony efekt. W naszym domu się czyta. Z przyjemnością i z uśmiechem na twarzach. Jestem dumna, ze udało mi się stworzyć taki właśnie dom.