Jak wygląda praca przy wymianie opon

Pracuję w bardzo specyficznej branży. Przez większość czasu nie mam zbyt wielu klientów, ale nadal wystarczająco, bym mógł się utrzymać. Gdy jednak zapowiadają pierwszy śnieg, lub też ogłaszają koniec zimy, mój zakład przeżywa prawdziwe oblężenie.

Sezon na wymianę opon

wymiana opon w RzeszowieNajbardziej zapadła mi pamięć zima dwa lata temu. Prognozy pogody zapowiadały bardzo łagodną zimę, dlatego wielu kierowców nastawiało się na niezmienianie opon na zimowe. Później niestety z dnia na dzień okazało się, że meteorolodzy się mylili, i zima na pewno będzie ze śniegiem. Dosłownie z dnia na dzień podjazd zapełnił się samochodami. Ludzie dzwonili i podjeżdżali dosłownie na okrągło. Na szybko zatrudniałem dodatkowych pracowników, którzy mogliby mi pomóc ogarnąć to wszystko. Nie tylko u mnie tak było. Każda wymiana opon w Rzeszowie przeżywała podobne oblężenie. Nowych klientów mogłem umówić najwcześniej za trzy tygodnie. Ludzie różnie przyjmowali te wiadomości. Nigdy w życiu nie pracowałem tak ciężko. Gdyby ruch nie był tak skumulowany, bez problemu poradziłbym sobie z tym wszystkim. Niestety – wszyscy przyjechali w jednej chwili, a gdy już wymienili opony, zniknęli. Na szczęście później miałem prawdziwy raj i odpoczynek. Gdy przyjeżdżało do mnie po pięć samochodów dziennie, w ogóle nie czułem jakbym cokolwiek robił. Uznałem, że można przywyknąć do wszystkiego. Teraz musiałem się jednak psychicznie przygotować do kolejnej rundy. Wkrótce ci sami ludzie przyjadą wymienić opony z zimowych z powrotem na letnie.

Na szczęście zmiana w drugą stronę nie była już tak gwałtowna. Ludzie przyjeżdżali po trochu, dzięki czemu moja praca nie była aż tak bardzo skumulowana. Poradziłem sobie też bez dodatkowych pracowników. Nie byłem aż tak wyczerpany – potrzebowałem ciężkiego sezonu, by docenić codzienny, standardowy i spokojny ruch.